czwartek, 28 lutego 2013

Kupujcie puyty!

     Gdyby temperatura była wyższa dłuższe noce cieszyłyby bardziej. Szczególnie jeśli wokoło tyle nocnej muzyki. Jak to jest że w dzień wydaje się jakby była ona pusta w środku, nie licząc garści słomy nadającej kształtu zewnętrznej powłoce a nocą nabiera tak głębokiej duszy że zdaje się jakby każdy utwór z osobna siadał koło mnie i rozglądał się gdzie tym razem udało mu się trafić.
     Ściągam ostatnio po 5 albumów dziennie.. źle, wróć. KUPUJĘ. Taaak tak, nie ma w tym żadnej ściemy, serio obracam funtami, dolarami i euro a ponadto kursy walut mi nie straszne - wszystko to dzięki Bandcamp i opcji Name Your Price. Nie nadążam przesłuchiwać albumów a biblioteczka stale rośnie.                Ostatnimi czasy schodzę coraz głębiej - w dub techno i ambient. Pochłaniam tego autentycznie masy.
Ponadto darmowe albumy stoją na takim poziomie że często biją na głowę komercyjne wydawnictwa. Mówiąc komercyjne nie miałem oczywiście na myśli radiówy którą zjadają nawet bardowie na rogach ulic w centrum, ale po prostu albumy które kosztują więcej niż krąglusie 0 pln.
     Tak więc chciałbym wszystkim polecić stronę bandcamp.com gdzie naprawdę można znaleźć tony świetnych albumów z każdego gatunku. Osobno zajmę się albumami które w minionych dniach nie pozwalają mi kłaść się zbyt wcześnie, oczywiście o ile leń wgryzający się w kark nie przegryzie przy okazji jakiegoś ważnego połączenia, które odebrałoby mi możliwość pisania na kolejne kilka miesięcy.


niedziela, 2 września 2012

kombek

Jak mi się nie chce kminić... Ogólnie długo mi się nie chciało. Teraz też mi się nie chce, ale dopóki nie ściągnie mi się nowa paczka psytrance'ów będę siedział bezczynnie i grał w gry-online na JoeMonster, także w sumie bazgram z nudów w oczekiwaniu.
Być może w związku z tym że jutro zaczyna się kolejny, tym razem już ostatni rok szkolny zacznę coś pisać, kminić, reklamować, spamować, hejtować etc. Tak, myślę że tak.

Odzyskałem mnóóóóstwo muzyki ze starych dysków, znalazłem kilka płyt DVD ze starociami, także mam tego teraz gro i zauważam że nie działa to wszystko tak jak powinno. Im więcej muzyki tym mniej do słuchania.. Pośród tych kilkudziesięciu GB po prostu nie mogę się zdecydować który album odpalić,  za to gdyby było ich pięć na krzyż taki problem zapewne nigdy by się nie pojawił.

Kolejną kwestią jest to że lato chyba działa na mnie jakoś negatywnie. Słońce wycelowane w japę wysysa wenę i nakazuje tylko pakować zimne piwko w plecak i ruszać w plener. Na szczęście zaczyna być coraz bardziej jesiennie, daje to jakąś tam nadzieję na więcej kreatywności.
Ha_ha_ha głupi pajacu, w plenerze zrobi się zimno to dupę do klubu przeniesiesz i i tak będziesz żłopał browary, tylko w większym hałasie. Ale za to bezpieczniej. I drożej. I wszystko się kalkuluje.

Tak oto witamy wrzesień.


Na koniec sobie jeszcze reklamę trzasnę, bo jednak cośtam polepiłem przez ostatnie 2 miesiące, żeby nie było że tylko mordę moczyłem
http://soundcloud.com/ziot


Aaaaa, i bym zapomniał! W Empiku też mnie teraz znaleźć możecie! huehuehue, sława i przepych.

wtorek, 14 lutego 2012

FOOLS FOREST


Fools Forest - Szwedzkie wydawnictwo założone przez Fabiana Kempe - artystę występującego pod takimi pseudonimami jak Ultraform, Endah, Diamond Rind, ([ ]), oraz ostatnio również po prostu pod własnym nazwiskiem. Jeden z najlepszych labeli z którymi miałem do czynienia, i niestety już nie funckjonujący. Wielka szkoda, bo serwował muzykę na najwyższym poziomie, i to w dodatku zupełnie za darmo. Czego możemy się po nim spodziewać? Ciężkiej, przytłaczającej elektroniki, mrocznych ambientów oraz przyjemnych chilloutów. W skrócie - wszystkiego co najlepsze w elektronice. Do wyboru mamy tutaj 4 kategorie:


X - Hardtrance w mrocznym, ciężkim klimacie. Mimo że za trancem niespecjalnie przepadam, w takiej formie jak najbardziej do mnie trafia - polecam sprawdzić, nawet jeśli niezbyt przemawia do Ciebie ten gatunek. Być może zmienisz swoje zdanie na jego temat tak samo jak ja.
Y - Moje ulubione, a mianowicie drum'n'bass oraz dubstep. Mamy tutaj niekonwencjonalne bassliny, cięzkie, metaliczne, połamane perkusje wmontowane grubymi śrubami w agresywne melodie. Definitywnie wierci dziury w głowie, podłodze oraz brzuchach sąsiadów (pozdrawiam ;)). W tej kategorii znajduje się również jedna z najlepszych dubstepowych EPek jakie słyszałem, mianowicie Endah Meets Sour "Written In Stone/I'm The Stranger". Być może tylko jej samej poświęcę osobny post.
V - Mroczne, głębokie ambienty oraz IDM. Momentami bardzo ciekawie wpleciony motyw świadomego śnienia i odmiennych stanów świadomości w muzykę (inspirację jednoznacznie przekazuje ([ ]) w notatce oraz próbce dźwięku dołączonej do EPki "Sleep Paralysis/Another Day/Rooms"). Godne polecenia elektroniczne smaczki okraszone w niecodzienne dźwięki.
Z - Najspokojniejsza z kategorii, która pozwoli nam się odprężyć i odpłynąc między spokojnymi, ciepłymi i przyjemnymi dźwiękami. Nie jest to jednak typowy przykład chilloutu, a raczej demonstracja tego, że muzyka zawarta w tym wydawnictwie potrafi nie tylko budzić niepokój, ale również lulać do snu. Tutaj stanowczo godna polecenia epka Cathedral of Failure "Terryfing Fungus/Arrival" - ten drugi utwór sprawia że spacer gdziekolwiek staje się cudowną podróżą przez barwny świat, którą nie sposób się zmęczyć.

Zatem jak widać, FF serwuje nam wszystko czego potrzebujemy - Jeśli chcemy poskakać i naładować się energią, X dostarczy nam jej aż nadmiar. Jeśli potrzebujemy wyładowania agresji, niekoniecznie pięściami, Y wyssa ją z nas przez uszy i przekaże w eter razem z całą gamą chaosu zawartą w niskich częstotliwościach i ciężkich perkusjach. Jeśli potrzebujemy mrocznego klimatu aby poruszyć wyobraźnię do gry, rysunku czy czegokolwiek innego, V zamieni nasz własny pokój w niepokojącą scenerię. A jeśli potrzebujemy odprężenia po całym dniu ciężkiej pracy, Z jest idealnym pomocnikiem w kojeniu nerwów i masażu zmęczonych mięśni. Nie pozostaje mi więc już nic innego jak tylko zostawić was samych z tym genialnym wydawnictwem. Oczywiście tak jak mówiłem - wszystko to zupełnie za darmo :)

WWW.FOOLSFOREST.COM
http://soundcloud.com/fabiankempe

poniedziałek, 13 lutego 2012

Best Dubstep Albums of 2011


Świetna lista, masa naprawdę dobrych rzeczy i dodatkowo bardzo miły fakt że nie doświadczymy tutaj spopularyzowanego ostatnio wobblującego popowego/dance'owego ścierwa. Od siebie dodałbym kilka godnych polecenia tytułów z zeszłego roku, a mianowicie:
Swarms "Old Raves End"
Volor Flex "Tramp"
Liquid Stranger "The Arcane Terrain"
Kryptic Minds "Can't Sleep"
Desolate "The Invisible Insurrection"
Oraz pewnie parę mniejszych EPek
Kilka albumów z listy oraz z tych wyżej wymienionych zapewne opiszę tu osobno, więc dalej rozczulać się nie bedę. A jeśli macie jakichś własnych faworytów - go ahead, pizgnij komentarz! Chętnie sprawdzę:)







Volor Flex - Tramp

Artist: Volor Flex
Album: Tramp
Label: Dark Clover Records
Catalog#: ?
Release: 30 Nov 2011 
Genre: dubstep, 2step, ambient, albo po prostu burialopodobne

Tracklist:
01. Senility
02. Unfeeling
03. Elegiac
04. Main Question
05. Goodbye
06. Room 09
07. Stolen Child
08. Home
09. I Miss You
10. Tramp
11. Lost Memory
12. Gloom
13. Backward
14. Unsound
15. You In Me

Najbardziej burialowy z burialopodobnych. Koniec roku 2011 przyniósł genialne rosyjskie dziecko o którym nikt wcześniej nie słyszał. I jak to w przypadku Buriala nic o nim nie wiadomo, chociaż może to po prostu zasługa tego że jest zupełnie nowym odkryciem. Faktem jest że jego debiutancki album "Tramp" sztyni Burialem na kilometr, a przy tym zachowuje oryginalność i daje naprawdę spory kawał dobrej muzyki. Znowu mamy do czynienia z głębokimi pływającymi bassami, połamanymi perkusjami oraz pociętymi przepitchowanymi wokalami. Album Teaser sprawił że cała rzesza wygłodniałych Buriala fanów oszalała w oczekiwaniu na ten gwiazdkowy prezent. I moim zdaniem nie zawiodła się, przynajmniej ja jestem bardzo zadowolony z tego co dostałem od młodego Rosjanina. W dodatku serwuje nam on swój album za darmo, co sprawiło że oczy omal nie wypadły mi z orbit. Pierwszym singlem jaki usłyszałem był "You In Me" - utwór bardzo rytmiczny okraszony przepysznym przepitchowanym wokalem oraz potężnym subbassem który wgniótł mnie w fotel i nie pozwolił od niego odkleić dopóki nie przesłuchałem go stokurwadziesiąt razy.  Kiedy dorwałem się do pełnego albumu łykałem wałki jeden po drugim zachwycając się każdym kolejnym jeszcze bardziej niż poprzednim, a teraz właściwie nie wiem który z nich jest tym naj naj. No może z wyjątkiem You In Me który będzie dla mnie taką wizytówką Volor Flexa jak Archangel dla Buriala. Pozycja obowiązkowa dla fanów Williama Bevana, i zdecydowanie album godny polecenia wszystkim tym, którzy szukają klimatu nocnego miasta skąpanego w deszczu z naprawdę konkretną masą emocji.

Pełny album za darmo tutaj


Burial - Untrue


Artist: Burial
Album: Untrue
Label: Hyperdub
Catalog#: HDBLP02
Released: 5 Nov 2007
Genre: dubstep, 2step, uk garage (pierdolenie - BURIAL!)

Tracklist:
01 Untitled (0:45)
02 Archangel (3:59)
03 Near Dark (3:53)
04 Ghost Hardware (4:54)
05 Endorphin (2:57)
06 Etched Headplate (6:00)
07 In Mcdonalds (2:09)
08 Untrue (6:16)
09 Shell Of Light (4:41)
10 Dog Shelter (2:58)
11 Homeless (5:26)
12 UK (1:42)
13 Raver (4:58)


Album od którego powinienem był zacząć, przed którym klękam na kolana, czczę, i do którego trzaskam paciorki podczas każdej podróży nocnym autobusem. Album o którym mogę prowadzić długie dyskusje, i o którym nie potrafię napisać nic poza słowami uwielbienia. Nie wiem czy zdołam sklecić jakąś konstruktywną wypowiedź. Pamiętam moje pierwsze zetknięcie z nim - włączyłem winampa, poszedłem do kuchni i omal nie złamałem kręgosłupa po intro do Archangel. Nie wyobrażam sobie żebym mógł usunąć tę pozycję z odtwarzacza. Jeśli ktoś zapytałby mnie o ulubiony album bez wachania odpowiem - Burial "Untrue". Nie wiem co takiego jest w tej muzyce że rozdziawiam pysk i wytrzeszczam oczy, jednak faktem jest że potężnie nacechowane emocjonalnie kawałki przenoszą nas dosłownie do innego świata, gdzie słońce nigdy nie wychodzi zza chmur a kwiaty są czarno-białe, gdzie ciągły deszcz lecący z nieba jest tak oczywisty jak powietrze którym oddychamy. Ja sam gdybym mógł oddychałbym tymi dźwiękami. Głębokie bassy, połamane perkusje, urywane wokale, zniekształcone odgłosy miejskiego zgiełku. Artysta którego podrobić nie sposób - mimo że jego styl znalazł naśladowców takich jak Clubroot, Synkro, Marina Faib, Desolate i wielu innych (ogarniam każdą pozycję która kojarzona jest z Burialem). Kim właściwie jest? Nie wiadomo. Wiemy że nazywa się William Bevan i mieszka w południowym Londynie. Podobno podał tę informację tylko dlatego że pojawiły się spekulacje jakoby nie istniał i był tylko wymysłem innych muzyków, wspólnie tworzących nowy projekt. W całym internecie znajdziemy tylko 3 zdjęcia na których możemy go ujrzeć, i tylko 2 na których widnieje jego twarz. Kontakt z nim ma właściwie chyba tylko jedna osoba - Kode9, właściciel wytwórni HyperDub w której wydaje, i który gra jego muzykę. Dowiedzieć się o nim czegokolwiek możemy z nielicznych wywiadów (których udziela bardzo rzadko). Jeden z nich możemy przeczytać tutaj. Podczas wiecznych poszukiwań jakichkolwiek informacji oraz nowości trafiłem także na inny ciekawy artykuł - trrach. Jest to artysta którego polecam zawsze i wszędzie, wszystkim.
Napewno nie będzie to jedyny post w którym poruszam jego temat. Napewno opiszę każde wydawnictwo którym się podzieli. I napewno Burial zagra na moim pogrzebie. Amen.

Trifonic - Emergence


Label: none
Catalog#: none
Released: 26 Feb 2008
Style: IDM, Electronic, Breaks, Glitch, Trip-Hop


Tracklist:

1. Emergence (5:49)
2. Broken (5:08)
3. Parks On Fire (7:23)
4. Infiltration (4:52)
5. Lies (5:00)
6. Transgenic (3:41)
7. Sooner Or Later (5:28)
8. Vacuum Tree (5:04 )
9. Terminal A (2:49)
10. Terminal B (2:46)
11. Good Enough (6:42)

Pierwszy zasadniczy post! Album Trifonic - Emergence który mimo że ma już dokładnie 4 lata trafił do mnie niestety dopiero teraz. Ubolewam nad tym faktem (aplikuję go ostatnio po 2 razy dziennie żeby nadrobić zaległości), bo amerykańscy bracia Trifon swoim debiutem dostarczają masę naprawdę ciekawych, oryginalnych brzmień. Świetna mieszanka wielu stylów, podróż od trip-hopu po idm, przez ballady okraszone często anielskim wokalem. Utwory niosą ze sobą masę emocji i pozostawiają niezatarte wrażenia. Kompozycje do których naprawdę chce się wracać, w pierwszym zetknięciu nawet po kilkanaście razy pod rząd. Jeśli szanujesz takich artystów jak Bonobo, Hammock czy Telefon Tel Aviv koniecznie powinieneś sprawdzić tę pozycję. Moim osobistym faworytem jest utwór "Parks On Fire", którego nie będę opisywał bo dosłownie brak mi słów - odeślę tylko do odsłuchu. Warto dodać że braciszkowie wydali ten album własnymi siłami, bez żadnego labelu. Szacun!

Tutaj możecie dowiedzieć się więcej - naprawdę polecam!